Zbliżanie przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych państw członkowskich w sprawie produkcji, prezentowania i sprzedaży wyrobów tytoniowych i powiązanych wyrobów cz.VII wyroby tytoniowe



Sprawozdawca R. Goebbels: Mimo wielu wysiłków spożycie tytoniu wciąż istnieje. 30% Europejczyków pali papierosy. 18% dzieci między 11 a 15 rokiem życia próbuje palić papierosy. Całkowite ograniczenie sprzedaży tytoniu jest niemożliwe. To doprowadziłoby do przejścia tytoniu do podziemia. Produkty tytoniowe to rynek warty 36 mld Euro. Z tego są również olbrzymie wpływy do budżetu krajów UE. Drugą kwestią jest palenie bierne. Nie można pozwolić, żeby ludzie truli innych ludzi. Trzeba pomóc palaczom przestać palić. W propozycji Komisji jest zbyt dużo aktów delegowanych. Komisja chce zabronić dodawania aromatów do papierosów. To się nie udało w USA i Kanadzie. Zamiast odstraszających obrazków 50% powierzchni powinny zajmować informacje o szkodliwości palenia. Standaryzacja opakowań też nie jest idealnym rozwiązaniem – to zawartość szkodzi zdrowiu nie pudełko. Należy się zastanowić nad kwestią papierosów elektronicznych. Papierosy elektroniczne pomagają w rzuceniu palenia.

B. Bendtsen: Trzeba zapobiegać temu, żeby młodzi ludzie zaczynali palić. To powinno pozostać w gestii Krajów Członkowskich. Trzeba odrzucić akty delegowane. Tradycyjne wyroby tytoniowe nie powinny być tak szeroko regulowane. Chodzi o np. tytoń do żucia. To nie jest tak szkodliwe jak papierosy. Regulowanie papierosów elektronicznych nie ma sensu. To sprzyja dużym kompaniom tytoniowym i farmaceutycznym.

J. Creutzmann: Komisja Europejska sprawia wrażenie jakby chciała zakazać palenia. Prohibicja nigdy się nie sprawdziła. Dyrektywa jest wypełniona różnymi zbędnymi zapisami. Potrzebne są programy edukacyjne. Człowiek jest sam odpowiedzialny za swoje życie. Kanclerzowi Schmidtowi nie można zakazać palić mentoli. Nie można wprowadzać tylu zakazów. Trzeba uważać bo regulacjami można pobudzić czarny rynek – np. tworząc trudne do rozróżnienia opakowania. Ta dyrektywa to tylko lista zakazów. Miała być walka z paleniem, a reguluje się nadmiernie produkty pomagające wyjście z palenia.

M. Rivasi: Propozycje Komisji to i tak za mało. Trzeba zmniejszyć liczbę palaczy. Paczki – szczególnie skierowane do kobiet są zbyt przyciągające. Trzeba uregulować kwestie pakowania papierosów. Jeżeli chodzi o aromaty – waniliowe, czekoladowe, mentolowe – to dodatkowa zachęta. W papierosach jest 4300 substancji trujących wzmagających uzależnienie. Trzeba zrobić listę dodatków które mogą być używane.

A. Vidal Quadras: Aktualna dyrektywa jest już bardzo stara – pochodzi z 2001 roku. Parlament musi wskazać potrzebę równowagi między wolnością jednostki, a jej zdrowiem. Zdrowie jest szalenie ważne, a z drugiej strony mówimy o osobach dorosłych, których nie możemy ograniczać. Jeżeli chodzi o paczki – nie mogą być one regulowane w tak dużym stopniu. Trzeba szkolić, uczyć i edukować. Przy regulowaniu sprzedaży internetowej trzeba pamiętać, że przynosi ona duże zyski sektorowi.

S. Sedo i Alabart: Dyrektywa nie ujmuje problematyki. Paczkowanie zestandaryzowane i ostrzeżenia na paczkach spowodują przemyt i fałszerstwa. Przy jednakowych paczkach cena będzie jedynym wyznacznikiem dla zakupu tych, czy innych papierosów. Jeżeli chodzi o składniki dodawane do papierosów – często powodują większe uzależnienie niż sam tytoń. Mówi się o rozwoju produktów mniejszego ryzyka, a jednocześnie Komisja zamyka furtkę do badań.

A. Meszaros: Wniosek Komisji jest nadmiernie rozbudowany. To nie pomoże rzucić palenia. Zapisy są wymierzone w rynek wewnętrzny. Standaryzacja opakowań może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Już teraz na Słowacje importowane są nielegalne papierosy z Ukrainy. Standaryzacja opakowań jest niezgodna z zasadami wolnego rynku. Trzeba chronić nie tylko konsumentów, ale także producentów.

P. Rubig: Komisja chce wypchnąć z rynku cały sektor. Ingeruje się w marketing i strategie handlowe. 1/3 papierosów to papierosy produkowane nielegalnie. Dyrektywa wzmocni nielegalny obrót. Do papierosów trzeba zniechęcać, ale interwencję w produkcje i rynek są nie do przyjęcia.